I like when what I'm creating has meaning, I dig out memories in my mind and I never throw away any photos, no matter how bad/ too dark/ too light/ fuzzy they are. Life can't be always captured on a profesional camera in perfect weather and light conditions. In the summer of 2003 I had a camera, where I had to wind it to take a photo, it had no zoom and the fanciest thing about it was a wrist strap. A even number of photos left on a film was always an estimation. I brought home three films with photos of my last of that kind of holidays - before universtity started and from then summer was more a time of studying for the autumn exam session. Are these good photos? Fuzzy, badly composed, with weird colours, but every one of them reminds me of moments and places that I would like to go back to. I've planned to make a biiig Spanish album, I've chosen the photos to put in it (being selective is my worst nightmare - I always want to scrap all of them) and was left with a few of the worst. I couldn't think of leaving them alone in a box so I put them in this mini-mini album from C4Y, a sort of trailer for the main album ;)
Lubię, gdy to, co robię ma znaczenie, wydobywam z zakamarków pamięci wspomnienia i nie wyrzucam zdjęć, choćby nie wiem jak okropne/niewyraźne/przeswietlone/za ciemne by były. Życie nie zawsze jest utrwalone w profesjonalnej jakosci i w idealnych warunkach atmosferycznych. Na wakacje 2003 przypadł mi aparat ręcznie przewijany, bez zoomu - jedynym bajerem był pasek na rękę ;) Nawet liczba klatek podawana była w przybliżeniu. Przywiozłam trzy klisze ostatnich takich wakacji - zaraz potem zaczęły się studia i potem lato najczęsciej było porą przygotowywania się do kampanii wrzesniowej. Czy są to piękne zdjęcia? Nieostre, źle wykadrowane, z dziwnymi kolorami, ale każde przypominające miejsca i chwile do których chciałabym jeszcze powrócić. W planach (tych jest najwięcej) mam duuuży album hiszpański, powybierałam do niego zdjęcia (selekcja jest dla mnie największym problemem, bo chciałabym użyć wszystkie) i zostało mi kilka najbardziej nieudanych. No i nie mogłam zostawić je w pudełku, dlatego wylądowały w albumie mini-mini z C4Y, taki trailer albumu własciwego ;)
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)



3 komentarze:
świetnie się go ogląda w pochmurne listopadowe dni
WOW! what an ♥AMAZING♥ & beautiful travel book!!!
Super pamiątka!
Prześlij komentarz