
Mimo turbulencji po drodze bezpiecznie dotarlismy do Leeds. Pogoda moglaby byc ladniejsza, ale nie moge narzekac, w okolicy jest kilka sklepow craftowych, kilka zdazylam juz zwiedzic ;) Przed wyjazdem zdazylam jeszcze skonczyc wpis do parchatego wedrujacego Moniq75k. Temat "Skrawki sz(z)ycia" dawal duze pole do popisu - tym trudniej bylo wybrac moje kawalki. Postanowilam zescrapowac w patchworkowym stylu sukienki, ktore symbolizowaly cos w moim zyciu, konczyly i rozpoczynaly pewne okresy. Jest zatem moja ulubiona sukienka z dziecinstwa, NAPRAWDE niebieska z balu osmych klas uszyta przez moja mame, czerwona, w ktorej spedzilam najlepsze wakacje mojego nastoletniego zycia i studniowkowa - moja mama kupila ja w przyplywie desperacji - nic na mnie nie pasowalo, a ta lezala idealnie - a nawet jej przedtem nie przymierzylam! Uzylam papieru z kolekcji BG "Boxer", wszystkie szycia sa wykonane recznie, dodalam troche wstazek i cwiekow.(Przepraszam za brak polskich liter, na tym komputerze nie mam ich zainstalowanych).

5 komentarze:
Och Asiu, a niebawem będziesz miała białą :*
Świetne zestawienie sukienek i kawałków papieru!
Lubię scrapy z jakąś historią, albo tak ciekawie powiązane :) Jak u Ciebie :)
no właśnie, biała niedługo :) ale fajnie Ci to patchworkowanie wyszło, no i dobrze, że dotarliście. buziaki! małgosia
pomysł świetny, a papiery patchworkowe idealnie go dopełniają :)wpis z duszą, ot co! :)
A ja wam powiem tyle, kto tego nie zmaca niech żałuje. Asia na marginesie prawie zaznaczyła, że wszystkie szwy są ręczne, ale nie napisała że wszystkie kawałeczki papieru są ze sobą pozszywane jak żywy prawdziwy patchwork...mnie odjęło mowę jak to zobaczyłam.
Z taką pewną nieśmiałością zabieram sie do tego albumu.
Prześlij komentarz